Stanisław Obirek

Poniższe pytania podejmują problem żywo dyskutowany od dziesięcioleci i różnie rozwiązywany. Polski przypadek nie jest typowy gdyż pojęcie użyte w kwestionariuszu mają emocjonalny ładunek uwarunkowany historycznie i politycznie. Mając to na uwadze spróbuję odpowiedzieć wychodząc z moich własnych doświadczeń życiowych, w których religia odkrywała i odkrywa ważną, choć zmieniającą się rolę.

1. Laickość, czy „multireligijność”?
I jedno i drugie. Laickość jako ideał dla przestrzeni publicznej, w której religijność nie powinna odgrywać żadnej roli, a wieloreligijność jako wybór religijny dla osób zainteresowanych tą sferą ludzkiej aktywności. Oddzielenie religii ze sfery publicznej sprawi, że konkretne wybory religijne nie będą obciążone reperkusjami społecznymi (zatrudnienie, dostęp do urzędów państwowych, uznanie i szacunek itd.), zaś przestrzeń publiczna przestanie być sferą podlegającą ocenie funkcjonariuszy instytucji religijnych (jak to się dzieje w tej chwili nie tylko zresztą w Polsce, ale i w krajach muzułmańskich i w jedynym państwie żydowskim czyli w Izraelu).

2. Sekularyzacja sfery publicznej, czy nieograniczona swoboda w uzewnętrznianiu światopoglądu?
Właściwie już odpowiadając na pierwsze pytanie wypowiedziałem się za całkowitą sekularyzacją sfery publicznej. Mogę tylko dodać, że obecność w niej symboli religijnych utrudnia racjonalne decyzje, sprawiając że konkretne rozwiązania na przykład w służbie zdrowia czy ściślej w kwestiach różnie ocenianych przez związki wyznaniowe i autorytety religijne są wysoce utrudnione. Przykładem może być histeryczna debata na temat zapłodnienia wspomaganego in vitro czy niezwykle demagogiczna argumentacja wokół ustawy aborcyjnej czy związków partnerskich osób tej samej płci. W moim przekonaniu religia ze swej natury jest sprawą prywatną, a nawet intymną, a jej zaprogramowany ekshibicjonizm nie wychodzi dobrze ani religii, ani jej wyznawcom. Historycznych przykładów dostarcza życie społeczne w Polsce w okresie międzywojennymi i po 1989 roku, kiedy to ostentacyjne demonstrowanie religijności przynosi wymierne korzyści polityczne. Tak więc moje opowiedzenie się za prywatnością sfery religijnej nie ma nic wspólnego z ucieczką w prywatność i z niechęcią do zewnętrznych form religijności tylko z wyrosłym z doświadczenia sceptycyzmem wobec tego rodzaju manifestacji.

3. Przestrzeń państwa wolna od przejawów religijności, czy wspieranie ekspresji wszystkich religijnych przekonań?
Im mniej państwa w sprawach religii tym lepiej dla religii i państwa. To pierwsze ma służyć optymalizacji funkcjonowania życia publicznego, te drugie są konkretnymi przejawami prywatnych potrzeb jednostki. Ureligijnienie państwa jest patologią słabych demokracji lub pokusami dyktatorów poszukujących legitymizacji dla swoich niecnych celów. Upolitycznienie religii to zwykle objawy chorej religijności szukającej wsparcia w państwie, co jest ucieczką od dojrzałej religijności. Jedno i drugie, tzn. ureligijnienie państwa i upolitycznienie religii kończy się katastrofą. Nie chciałbym dożyć kolejnej katastrofy, dlatego opowiadam się zdecydowanie za oddzieleniem obu tych sfer.

4. A jeżeli założenie wsparcia ekspresji przekonań religijnych, to czy niereligijnych również.
Z poprzedniego jasno wynika, że zgodnie z postulatem Kanta, opowiadam się za dojrzałym traktowaniem religii, a więc również wyborów areligijnych. Tak jak upolitycznienie religii przynosi opłakane rezultaty, tak i ateizm wspomagany politycznie staje się swoim wynaturzeniem i karykaturą. Krótko mówiąc jest upolitycznioną formą ideologii, która stanowi zaprzeczenie szlachetnego i samotnego wyboru życia bez odniesień transcendentnych.

5. Jak zorganizować życie społeczne, aby nawzajem respektować swoje prawa? Jak określić granice?
Nie można tego określić, ale można do tego dążyć na drodze kompromisów zawieranych na drodze swobodnej i wolnej od dyskryminacji debaty. Jeśli już byłbym zmuszony taką granicę wskazać to widziałbym ją w poszanowaniu ludzkiej godności. Miarę tego poszanowania dla godności drugiego człowieka określałbym jakość zarówno wiary jak i niewiary.

Stanisław Obirek

1
  

About admin

Administrator
Bookmark the permalink.

One comment on “Stanisław Obirek

  1. Noemi on said:

    Bezkrytyczny stosunek do nauki poaftri rf3wnie mocno zmącić w głowach, co fanatyzm religijny. Vide modne w XiX i początkach XX wieku koncepcje oparte na teorii Darwina, a odnoszące się do innych nauk – najbardziej znany jest tu darwinizm społeczny.Jesli chciała Pani wykazać, że rf3wnież religia uczy dziwnych schematf3w to jest to prawda. Jednak to nie religia jest złem, a podejście do niej wielu ludzi, w tym niestety księży. Nie jest to jednak wyłącznie domena religii – wiele teorii naukowych uczonych w szkole, przedstawianych jest w postaci niedopuszczalnych, lub ledwo tolerowanych przez prawdziwych naukowcf3w uproszczeń. Wynika to z prostoty dziecięcych umysłf3w, oraz nieposiadania przez nie odpowiedniej wiedzy z innych dziedzin nauki (wyjaśniających rzeczywisty przebieg zjawisk). Oficjalna nauka Watykanu dość dawno zaakceptowała naukowe teorie powstania Ziemii i życia, koncentrując się na podkreślaniu roli Boga jako czynnika sprawczego tych zjawisk (Jego rolę można by porf3wnać do roli programisty). Z tego powodu nauczanie czystego kreacjonizmu jest dla religii tym, czym wspomiany wyżej darwinizm społeczny dla nauki – czyli pokutującym wciąż w niektf3rych umysłach przeżytkiem. Nie można rf3wnież nie zwrf3cić uwagi na bardzo silne skrzydło konserwatywne w kościele, z trudem akceptujące widzenie roli Boga, jako Bytu oddziałującego przede wszystkim poprzez naukowe prawa działania wszechświata, starającego się jak najrzadziej bezpośrednio ingerować w jego mechanizm. Nawiasem mf3wiąc jest to koncepcja Wielkiego Zegarmistrza sięgająca czasf3w oświecenia, zmodyfikowana jedynie o oficjalne założenie teologii o ciągle aktywnej roli Boga, wciąż kształtującego świat i człowieka. Wspomniane podejście stoi zresztą w zgodzie z Boskim założeniem wolnej woli człowieka, poprzez pozostawienie mu wyboru rf3wnież co do samego przekonania o istnieniu Boga (poprzez brak jednoznacznych dowodf3w na Jego istnienie).