Sekularyzacja to jeszcze nie ateizm

Adam

Adam Szostkiewicz (pozdrowienia) napisał ciekawy komentarz do publikacji wyników badań o uczestnictwie w życiu religijnym Polaków i ich deklarowanym światopoglądzie. Tak ateizm w Polsce to nisza, jak żartobliwie czasem mówię, społeczny margines. Choć to najbardziej ulubiony z moich marginesów.

Ten margines może wyglądać ładnie, jak na zdjęciach z Marszu Świeckości i nieco mniej świątecznie na co dzień.

Pan Adam pisze, że zło nie może być dowodem na nieistnienie boga. Zgoda, ale przecież dobro też nie.

Nie ma żadnych dowodów na istnienie bogów, nie byłoby ich również nawet, gdyby istnieli -istniały bo przecież boginie mają takie samo prawo do nieistnienia jak bogowie. Oczywiście jeśli pominiemy BB, MM i jeszcze kilka. Wedle indywidualnych wierzeń.

To w jaki sposób człowiek dochodzi do ateizmu nie jest specjalnie istotne. Ateizm jak wie religia jest na pewno tak stary jak filozofia bo ona jako taka była pierwszym intelektualnym przejawem sekularyzacji i ateizmu.

Ojcowie filozofii zauważyli, że religia nie wyjaśnia rzeczywistości, nie daje dobrych przesłanek do kształtowania życia. Filozofia była więc drogą poszukiwań do wyjaśniania rzeczywistości bez uciekania się do hipotez boskiej ingerencji.

Na każdym etapie rozwoju społecznego rozziew pomiędzy opisem świata budowanym na podstawie świętych ksiąg a opisem zbliżonym do rzeczywistości stawał się tym większy im większy był zasób wiedzy o świecie. Mimo iż pojawiła się filozofia religijna, która próbowała poradzić sobie z tą sprawą to jest to tak naprawdę sytuacja dla religii (każdej) beznadziejna. Współczesne filozofie religijne są z punktu widzenia religijnego credo herezjami czy raczej całkiem nowymi religiami, świadomie ignorującymi przekazy zawarte w świętych księgach.

Oczywiście dla życia codziennego te sprawy mogą być mało istotne. Stąd indywidualna sekularyzacja czy też budowanie osobistego światopoglądu z dostępnych modułów przekonań (nawet jeśli bywają ze sobą sprzeczne) jest sensownym i optymalnym wyborem. Osoba z takim indywidualnym zestawem przekonań na pytanie czy jest wierząca odpowie oczywiście, że tak. Rzecz się skomplikuje, są na to dostępne badania, gdy zechcemy sprawdzić szczegóły. Okazuje się, że mamy do czynienia albo z samymi heretykami, albo całą paletą indywidualnych wierzeń, których nie da się dopasować do żadnej z oficjalnie funkcjonujących religii.

Osoba z takim indywidualnym światopoglądem może nie widzieć potrzeby do zrobienia kolejnego logicznego kroku na rzecz porzucenia religijnych fantazji. Zwłaszcza, że żyjąc w tego typu kompromisie światopoglądowym cieszy się względną społeczną akceptacją, zwłaszcza ze strony sobie podobnych, którzy stanowią większość społeczeństwa. Tym bardziej jeśli ich status społeczny jest ponadprzeciętny i pozwala im ignorować nawet zapisane w prawie, religijnie warunkowane ograniczenia.

Zapisywanie tej grupy ludzi, deklarujących się w badaniach społecznych jako wierzący, do jakiejkolwiek religii jest nadużyciem. Nawet jeśli oni sami określają się jako „katolicy” to termin taki w ich wypadku ma znaczenie kulturowe, określa związek z tradycją i nic ponadto.

Trudno się nie zgodzić z końcową konstatacją tekstu Adama Szostkiewicza, że na poziom sekularyzacji wpływa poziom społecznego dobrobytu, zadowolenia z życia jednostek. A także, że kościół katolicki jest przeciwny liberalnej demokracji.

Tyle, że tak naprawdę kościół katolicki jako relikt feudalizmu, jest przeciwny teraźniejszości i przyszłości. W każdej postaci.

Na zakończenie. Życie ateisty nie zawsze wygląda jak na plakacie. Choć ogólnie fajnie to jednak wymaga odpowiedzialności za siebie i swoje czyny. Nie ma kogo zwalić winy, na żadnego z bogów i na żadnego z szatanów.

Adam Jaśkow

1
  

About admin

Administrator
Bookmark the permalink.

Comments are closed.