Michalika Ruch

Laickiesmall

Polski Kościół rzymskokatolicki, z jego najwyższymi władzami włącznie, „w pocie czoła” pracuje na wzrost nastrojów antyklerykalnych w społeczeństwie oraz – co za tym idzie – wzrost poparcia dla ugrupowań, które zechcą takie nastroje w sferze politycznej obsłużyć. Nie tak dawno od przewodniczącego Episkopatu Polski arcybiskupa Michalika dowiedzieliśmy się, że w wielu przypadkach czynnej pedofilii to dzieci (zwłaszcza z rozbitych rodzin) mają rzekomo „wciągać” dorosłych. Początkowo tłumaczono tę wypowiedź „lapsusem językowym”, jednak abp Michalik dość szybko powrócił do swoich oryginalnych wywodów. Wcześniej inny „światły” przedstawiciel polskiego Episkopatu, biskup Pieronek, uświadamiał opinię publiczną, że pedofilia to po prostu namiętność, która była, jest i będzie. Przykład idzie z góry, a szeregowi księża widocznie nie chcą być gorsi. Do skarbnicy „złotych myśli” Episkopatu dołączył niejaki ks. dr Bochyński, który podzielił się z mediami przemyśleniami o tym, że to często „niezaspokojone 10-latki same wchodzą dorosłym do łóżek”. Nawet konserwatywny ks. Isakowicz-Zaleski określił tego typu wypowiedzi jako „strzał w stopę”, a integrystyczny red. Terlikowski jako „język pedofilów, a nie kapłanów”. Ale słowo się rzekło…1 Być może, przynajmniej co poniektórym przedstawicielom polskiego Kościoła przydałoby się jakieś szkolenie dotyczące PR-u oraz wypowiadania się w mediach, zwłaszcza w tak drażliwych kwestiach? Może zamiast widzieć w coraz częstszych negatywnych opiniach o Kościele „dzieło masonów”, lepiej byłoby popracować nad własnym językiem?
Przy okazji, ”oliwą” dolewaną do antyklerykalnego „ognia” stały się niedawno m.in. relacje z dalekiej Dominikany o tym, w jak specyficzny sposób arcybiskup Wesołowski, przebywający obecnie w Watykanie, wespół z jednym z księży mieli „ewangelizować” na misji tamtejszą dziatwę… Obsesją byłoby przypisywanie zjawiska pedofilii wyłącznie Kościołowi czy rozciąganie odpowiedzialności za nie na wszystkich księży, ale niesprawiedliwością byłoby również negowanie występowania tego zjawiska w kościelnych strukturach. Zwłaszcza, że „im wyżej, tym widoczniej”, a od chcącego uchodzić za „stróża moralności” Kościoła oczekiwałoby się więcej. Dobrego?
Skandalizujące wypowiedzi kościelnych hierarchów i zwykłych księży są „wodą na młyn” dla, zniżkującej do niedawna w sondażach, antyklerykalnej partii Palikota (obecnie – Twój Ruch). Chcąc tego czy nie, sami hodują i karmią swoich politycznych przeciwników. Jeśli Kościół nie zmieni swojej retoryki – polskie społeczeństwo będzie miało dość księży prawiących z ambon morały na tematy wszelakie, a jednocześnie bagatelizujących czy wręcz usprawiedliwiających proceder wykorzystywania seksualnego dzieci (bo nie o samą skłonność tu przecież chodzi). Dość państwa, w którym rzekome kościelne „autorytety” odgrywają rolę szczególnie uprzywilejowaną i bliską władzy państwowej (np. Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu pochodząca jeszcze z czasów głębokiej komuny czy też utarty zwyczaj „uświetniania” przez biskupów uroczystości państwowych).
Trudno uznać sprawę Kościoła za temat numer 1 w państwie, jednak większość partii często „truchleje” przed Episkopatem, chcąc być wobec niego bardziej przychylnymi i papieskimi, niż sam papież. Także politycy formacji takich jak np. SLD czy PO, mogliby zyskać w oczach opinii publicznej na krytyce Kościoła, jednak jak do tej pory ich wypowiedzi i działania w tej materii pozostawały bardzo wstrzemięźliwe. Chociaż – co ciekawe – rządząca Platforma zapowiada zrobienie tu pewnego kroku „do przodu” i szykuje instytucję dobrowolnego odpisu podatkowego na rzecz Kościoła, zamiast dotychczasowych subwencji pochodzących z budżetu… Ale czy słowo stanie się ciałem?
Tymczasem, ostra nieraz krytyka tej ponad półtora-tysiącletniej instytucji, jaką jest Kościół, stała się już czymś zupełnie powszednim nawet w tradycyjnie katolickiej Irlandii (gdzie – uwaga! – centroprawicowy, chadecki rząd zawiesił przed dwoma laty stosunki dyplomatyczne z Watykanem, ze względu na skalę nadużyć seksualnych wobec dzieci mających miejsce i zatuszowanych w tamtejszych kościelnych szkołach). 2

PRZYPISY:

1. – Po nagłośnieniu w mediach wypowiedzi ks. Bochyńskiego Kuria Metropolitarna w Łodzi zdystansowała się od nich i odsunęła go od pełnionej funkcji rektora kościoła akademickiego, wszczęto także dochodzenie prokuratorskie mające wyjaśnić czy ksiądz wiedział o przypadkach nadużyć seksualnych wobec dzieci poniżej tzw. wieku przyzwolenia, a więc – wg obecnie obowiązujących regulacji w polskim prawie – 15 lat. Tzw. wiek przyzwolenia jest umowny i nie jest jednolity we wszystkich krajach świata, niekiedy wynosi np. 14 lat i funkcjonuje w wyniku pewnego konsensusu społecznego.

2. – Pisząc te słowa, nie kieruję się bynajmniej doktrynerskim antyklerykalizmem. Zwracam jedynie uwagę na dobro polskiego instytucjonalnego Kościoła, który jak do tej pory – niestety – sam sobie szkodzi.

Paweł Woźniak. Publicysta, działacz społeczny.

1
  
Bookmark the permalink.

Comments are closed.