MAŁOPOLANEK PORTRET WŁASNY – Relacja z I Małopolskiego Kongresu Kobiet

zdj

Dawno temu kilka pań postanowiło tupnąć nogą i zaczęły lansować pogląd, że kobieta też człowiek. Zanim zrozumiano, że przysługują nam takie same prawa, jak mężczyznom, upłynęło mnóstwo czasu, a Olimpia de Gouges musiała zginąć na szafocie. Dzisiaj, kiedy już nikt rozsądny nie podważa praw kobiet do samostanowienia, liczne ruchy społeczne podejmują inicjatywy inspirujące do aktywności i integracji środowisk kobiecych.

W pierwszą sobotę marca w Krakowie obradował I Małopolski Kongres Kobiet. W Auditorium Maximum Uniwersytetu Jagiellońskiego niemal półtora tysiąca dynamicznych, zaangażowanych pań poznawało się, integrowało i wymieniało doświadczenia.

Program wydarzenia obfitował w panele dyskusyjne, szkolenia i warsztaty. O karierach politycznych, nowych technologiach, przełamywaniu barier, zdrowiu i niezależności przybyłe panie mogły porozmawiać z zaproszonymi gośćmi – najlepszymi specjalistkami w swoich dziedzinach.

Uczestniczkami Kongresu były parlamentarzystki, urzędniczki, policjantki, artystki, gospodynie domowe, studentki. Na sali spotkać można było nielicznych mężczyzn, choć jedynym oficjalnie zaproszonym okazał się Marszałek Województwa Małopolskiego Marek Sowa.

Małopolski Kongres Kobiet to pierwszy w tym roku kongres regionalny w Polsce. Patronat honorowy nad spotkaniem objęła Pierwsza Dama Anna Komorowska.

Rozmowa Z MAŁGORZATĄ JANTOS, współorganizatorką Małopolskiego Kongresu Kobiet, wiceprzewodniczącą Rady Miasta Krakowa.

Niemal półtora tysiąca kobiet wzięło udział w I Małopolskim Kongresie Kobiet. Spodziewała się Pani takiego zainteresowania wydarzeniem?

O nie. Tutaj byłam pesymistką. Zaryzykowałyśmy wynajęcie dużej Sali w Auditorium Maximum i denerwowałam się do ostatniej chwili, że publiczność nie dopisze. Było to dość ryzykowne przedsięwzięcie. Okazało się jednak, że przyjechały kobiety z różnych stron Małopolski. Było „babskie pospolite ruszenie”. Przyjechały autokary z kobietami z Tarnowa, z Wieliczki, Klucz, Nowego Sącza i wielu innych miejsc. Przyjechało wiele pań, które się wcześniej nie zarejestrowały i był to mały kłopot dla organizatorek. Zainteresowanie kongresem było bardzo duże. Ze wzruszeniem wspominam goszczące na kongresie różne generacje kobiet. Były babcie z córkami i wnuczkami. I to było super. Wszystkim obecnym na Kongresie bardzo dziękuję.

Kongres Kobiet jest nieoceniony jeśli chodzi o budowanie wzajemnych relacji i budzenie solidarności wśród kobiet. Na ile takie inicjatywy jak ta pomagają odczarować stereotypy dotyczące naszego miejsca w życiu społecznym?

Zjazd był ważnym wydarzeniem. Okazuje się, że potrafimy się zwoływać, dyskutować, rozwiązywać problemy. Tak przecież rodzi się społeczeństwo obywatelskie. Kongres pokazał zainteresowanie kobiet nowymi technologiami, polityką, zdrowiem, a nawet relacją feministek z kościołem. Zainteresowanie każdym panelem, a było ich 10, było ogromne. Organizatorki długo się zastanawiały nad tematami, które byłyby interesujące. I utrafiłyśmy w potrzeby i oczekiwania kobiet.
Przybycie tylu kobiet być może jest świadectwem wydarzeń, na które od lat czekam: że wreszcie kobiety zaczną doceniać profesjonalizm innych kobiet, a nie będą … popierać mężczyzn. Wielokrotnie byłam świadkiem stwierdzeń, że do tej, czy tamtej pracy, sprawy nadają się mężczyźni, a nie kobiety. Kiedyś słyszałam, jak pan profesor powiedział przed wyborami na rektora uczelni: „Nasza Alma Mater nie jest gotowa na zarządzanie przez kobietę”, a inny ktoś „ Kraków nie może mieć prezydenta-kobiety. Jeszcze nie ta pora”. Może będzie się wreszcie widziało predyspozycję, umiejętności, a nie płeć.

Czy więcej kobiet w polityce zmieni ją na lepsze?

Nie wiem, czy na lepsze. W konsulacie amerykańskim usłyszałam od jednej z amerykańskich pań senator, że gdyby bank „Lehman Brothers” był bankiem nie braci, ale sióstr Lehman – nie ogłosiłby bankructwa, a tym samym nie powstałaby w 2008 roku panika na giełdzie. Kobiety są ostrożniejsze, bardziej zachowawcze. Potęgą Niemiec zarządza dzisiaj kobieta. Margaret Thatcher była wybitną kobietą, która zbudowała stabilizację Anglii. W polityce brakuje kobiet i nie jest prawdą, że dlatego, że nie chcą tam być. Mają trudniej. Brakuje im wsparcia innych kobiet i dość często ich kariery są blokowane przez panów. Właśnie także i na tej podstawie, że kobiety w polityce nie sprawdzają się. Jak widać z podanych przykładów jest to bzdurne stwierdzenie. A więc dajmy sobie szansę.

Dziękuję za rozmowę.

Zdjęcia dzięki uprzejmości Biura Prasowego Prof. Joanny Senyszyn

Martyna Nowakowska

0
  
Bookmark the permalink.

Comments are closed.