Jarosław Klebaniuk

Laickość przeciw cierpieniu

Wolność, obok równości, jest jedną z dwóch najważniejszych wartości, wokół których organizowane jest życie społeczno-polityczne. Uważam, że wszyscy powinni mieć możliwość wyrażania swoich poglądów i wierzeń, choćby najbardziej absurdalnych, tak długo jednak, jak nie wyrządzają w ten sposób ewidentnej krzywdy innym ludziom. Obrońcy obecności religii w przestrzeni publicznej twierdzą, że zachowania, budowle i symbole, związane z wierzeniami w boga lub bogów nie mogą nikogo krzywdzić. W świetle badań psychologicznych nie jest to jednak prawda. O ile dla osób wierzących obecność religijnej symboliki jest zazwyczaj neutralna lub pozytywna, o tyle dla innowierców lub niewierzących stanowi źródło dyskomfortu.

W niedawno przeprowadzonych dwóch badaniach eksperymentalnych Michael T. Schmitt wraz ze współpracownikami ustalił między innymi, że bożonarodzeniowa dekoracja (choinka), a więc typowy symbol chrześcijański, obniżyła samoocenę i wywołała spadek natężenia pozytywnych emocji, zwłaszcza tych związanych z pewnością siebie i zdecydowaniem, u buddystów i sikchów, a także osób nie obchodzących świąt. Zjawiskiem odpowiedzialnym za ten negatywny efekt okazało się poczucie społecznego wykluczenia.

Wcześniej w innych badaniach Nina Ribak-Rosenthal i Todd Russell wykazali, że obchody świąt Bożego Narodzenia w szkole podstawowej inaczej wpływały na dzieci chrześcijańskie i na te, które pochodziły z rodzin o innych wyznaniach. Te drugie gorzej oceniały siebie i klasę w grudniu niż dwa miesiące wcześniej. W porównaniu z dziećmi chrześcijańskimi częściej czuły się inne, wykluczone, rozdrażnione, nielubiane i niekochane. Zaobserwowano u nich spadek poziomu szczęścia i zadowolenia. Gorzej oceniały także nauczyciela i klasę. Tak rozległe negatywne konsekwencje eksponowania obcej im kulturowo tradycji religijnej dla ich emocjonalnego dobrostanu można wyjaśnić tym, że czuły się obco. Wyodrębnione w oparciu o kryteria wyznaniowe grupy społeczne, do których należały, miały odmienne obyczaje i symbole. To, co nie dając im wyboru narzucono w publicznej przestrzeni szkoły, okazało się nieadekwatne i wrogie. Religijność o odmiennej treści wyrządziła im więc krzywdę.

Można spekulować, czy z opisanych wyżej badań nie wynika postulat multireliginości. Wydaje się jednak nie tylko nieprawdopodobne, lecz także nierealne, by obecność różnych symboli religijnych w jednym miejscu zadowalała wszystkich. Tożsamość społeczna oparta o wyznanie jest atrakcyjna między innymi dlatego, że postuluje wyższość własnego światopoglądu i towarzyszących mu norm nad innymi światopoglądami. Sugestia, że te inne są równouprawnione, nie spotyka się ze zrozumieniem osób religijnych. Próba zawieszenia w polskim sejmie innych symboli religijnych obok krzyża zakończyła się gwałtowną reakcją obrońców rzekomej jego wyższości.

Wobec powyższego jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest dopilnowanie, by w przestrzeni publicznej żadne symbole religijne nie były eksponowane. Nie oznacza to, że nie mogą być eksponowane nigdzie. Prawa do prywatnych ekspozycji religijnych, spotkań i obrzędów należy bronić w imię elementarnej wolności, podobnie jak warto bronić prawa do indywidualnie wybranego stylu życia w każdej innej niż religijna sferze. Tak długo, jak to korzystanie z religijnej wolności nie wiąże się z przysparzaniem cierpienia innym ludziom.

Jarosław Klebaniuk

0
  

About admin

Administrator
Bookmark the permalink.

Comments are closed.