Fame czy Lab?

jarek

Jednym z bardziej rozpoznawalnych w Europie wydarzeń popularyzujących naukę jest Cheltenham Science Festival, odbywający się od 2002 roku i stanowiący jedną z czterech części Festiwali Cheltenham (pozostałe są poświęcone jazzowi, muzyce i literaturze, natomiast samo Cheltenham to znany brytyjski kurort w hrabstwie Gloucestershire). O ile Polakom nazwa Cheltenham Science Festival mówi niewiele, to wielu i wiele spośród nas słyszało zapewne o FameLabie. FameLab to mająca charakter konkursu stała część Festiwalu Nauki w Cheltenham, będąca efektem ponad dziesięcioletniej współpracy organizatorów Festiwalu z Narodowym Funduszem na Rzecz Nauki, Technologii i Sztuki (Nesta). Ideą FameLabu jest krótka (maksymalnie trzyminutowa) prezentacja naukowa bez wsparcia multimediów, podczas której prelegent lub prelegentka opowiada o własnych badaniach lub o ogólnych zagadnieniach z zakresu nauk przyrodniczych, medycznych, rolniczych, ścisłych lub technicznych. Od roku 2007 w organizację konkursu zaangażowane jest Bristish Council, któremu udało się importować FameLab do prawie trzydziestu krajów na kilku kontynentach. FameLab odbywa się również w krajach partnerskich, a zwycięzcy krajowego konkursu reprezentują swoje ojczyzny na Festiwalu Nauki w Cheltenham. W konkursie mogą wziąć udział studentki i studenci studiów magisterskich i doktoranckich, badacze I badaczki, pracownice i pracownicy naukowi, a nawet osoby zajmujące się szeroko pojętym zastosowaniem nauki.

Polska wzięła udział w konkursie już pięciokrotnie (za krajową edycję konkursu odpowiedzialne jest Centrum Nauki Kopernik). Kilka dni temu mieliśmy okazję śledzić finał tegorocznego FameLabu, którego zwyciężczynią została lek. Karolina Nowak z prezentacją „Słuchaj uchem a nie brzuchem”, podczas której zaprezentowała proste urządzenie mające służyć do przekazywania dźwięków do znajdującego się w brzuchu matki płodu (film pod tym adresem). O ile od strony wykonania prezentacja była naprawdę świetna, pani Karolina popełniła podczas niej poważny błąd merytoryczny. Twierdząc, że płód w łonie matki nie odbiera dźwięków z otoczenia, zignorowała szereg publikacji naukowych dowodzących przeciwnej tezy. Problem został szybko zauważony i w ciągu kilku dni po wystąpieniu pojawiły się w sieci niezależne głosy krytyczne. Szczególnie profesjonalnie zrelacjonowały sprawę osoby związane z portalem Kulturalna Biotechnologia, które zadały sobie trud wyszukania prac dowodzących tez przeciwnych do głoszonych przez laureatkę konkursu (ich lista wraz z krótkim omówieniem dostępna jest tutaj).

O tym, że formuła konkursu oraz związany z nią stres oraz wysoka jakość prezentacji nie zwalniają prelegenta lub prelegentki z rzetelności naukowej chyba nie trzeba przekonywać. Podobnie jak o tym, ile szkody może wyrządzić fałszywa informacja przedstawiona jako fakt naukowy i powtórzona przez media. W dalszej części tekstu nie zamierzam wytykać błędów autorce wystąpienia (pracę tę doskonale wykonała Kulturalna Biotechnologia), natomiast chcę zwrócić uwagę na rzetelność FameLabu jako źródła wiedzy naukowej.

Zaistniała sytuacja stawia pod znakiem zapytania reputację nie tylko autorki (niemerytoryczne wystąpienie), ale również organizatorów (nie upewnili się, czy wystąpienie spełnia kryterium merytoryczności) oraz jury (nie zauważono błędu). Co ciekawe, wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem konkursu. Wprawdzie jednym z jego wymogów jest kryterium naukowej poprawności wystąpienia, niemniej jednak sposób przyjmowania zgłoszeń nie zapewnia organizatorom i jury żadnych narzędzi pozwalających wykryć ewentualne uchybienie. Na etapie finałów wymagane jest jedynie przesłanie organizatorom w określonym terminie tytułu wystąpienia. W omawianym przypadku („Słuchaj uchem a nie brzuchem”) nic nie wskazuje na to, co będzie tematem prezentacji, a co więcej, nie daje oceniającym żadnych wskazówek odnośnie poprawności naukowej wystąpienia. I tak było zapewne dla pozostałych prelekcji. Organizatorzy wierzą uczestnikom i uczestniczkom na słowo i pozostaje im zapewnić wszystkich, że wystąpienia będą poprawne pod względem merytorycznym. W jeszcze gorszej sytuacji jest jury, które musi ocenić I przedyskutować wystąpienie w czasie równie krótkim co sama prezentacja, do tego usłyszawszy je tylko raz. Trudno wymagać od zasiadających w jury, aby znali się na wszystkim. W sytuacji, kiedy jury musiało ocenić także pod kątem merytorycznym wystąpienie, którego zakres wykraczał poza kompetencje naukowe jego członkiń i członków, znaczenie tego, skądinąd znakomitego, grona zostało sprowadzone do roli przygodnych komentatorów. Można wręcz odnieść wrażenie, że równie dobrze mogłyby się sprawdzić na ich miejscu przypadkowe osoby z widowni. Finał konkursu zasiał wątpliwości wśród szerokiego grona odbiorców. Jeśli użyjemy terminologii sportowej, w zaistniałej sytuacji właściwym wydawały by się albo dyskwalifikacja laureatki, albo powtórzenie finałów. Dostępny na stronie organizatora (CNK) regulamin wspomina tylko o rozstrzyganiu wątpliwości na drodze sądowej.

Czy tej nieszczęśliwej pomyłki można było uniknąć? Zapewne tak, gdyby regulamin konkursu wymagał od finalistów i finalistek przedstawienia oprócz tytułu prezentacji jej streszczenia. Organizatorzy mogliby wówczas np. wybrać jury spośród osób specjalizujących się w poruszanych tematach. Natomiast samo jury miałoby jakiś punkt zaczepienia pomagający odnieść się do merytorycznego aspektu wystąpienia. Nawet jeśli zmiana wyniku konkursu nie jest możliwa, uważam, że w obowiązku organizatorów leży opublikowanie sprostowania do wystąpienia laureatki, tak aby niepoprawne pod względem merytorycznym treści nie przeciekały dalej do prasy. Wskazana byłaby również zmiana regulaminu, by uniknąć takich wpadek w przyszłości. Czy możemy ufać FameLabowi jako źródłu wiedzy naukowej? Nie, a przynajmniej nie przy obecnym regulaminie. Na ironię zakrawa fakt, iż FameLab, pomyślany jako przystępna platforma komunikacji pomiędzy ludźmi nauki a resztą społeczeństwa okazał się być równie dobrym nośnikiem treści sprzecznych z nauką. Nietrudno zauważyć, iż formuła konkursu bardziej od walorów naukowych eksponuje talent popularyzatorski mówiących oraz użyte w trakcie wystąpienia rekwizyty. Dając się po raz kolejny przekonać sugestywnej gestykulacji, porwać charyzmatycznemu głosowi, czy zachwycić efektami specjalnymi, pamiętajmy, że zbyt dużo Fame’u oznacza jednocześnie zbyt mało Labu!

Jarosław Szczepanik

0
  

About admin

Administrator
Bookmark the permalink.

Comments are closed.