Czym jest NOMA?

237977

NOMA jest akronimem utworzonym ze słów „Nie obejmujące się Magisteria” i został on pierwszy raz użyty, przez Stephena Jaya Goulda, w jego książce „Skała wieków”, gdzie opisał NOMę w taki oto sposób: „Podsumowując – i trochę się powtarzając – magisterium nauki zajmuje się rzeczywistością empiryczną; z czego wszechświat jest stworzony (fakty) oraz dlaczego działa tak, a nie inaczej (teorie). Magisterium religii dotyczy kwestii ostatecznego sensu, znaczenia oraz wartości moralnych. Owe dwa magisteria ani się nie pokrywają, ani nie wyczerpują wszystkich dziedzin (wystarczy wspomnieć magisterium sztuki oraz sens piękna). By zacytować stare powiedzenie, nauka zajmuje się wiekiem skał, religia – skałą wieków; nauka studiuje, w jaki sposób niebo chodzi, religia – jak dojść do nieba”. Gould postulując owe NOMA stwierdza, że pewna część rzeczywistości jest poza możliwościami poznawczymi nauki, dlatego też powinno się w takich wypadkach korzystać z innego medium jakim jest np. religia czy filozofia.

Takie podejście do procesu badawczego mocno skrytykował Richard Dawkins w swoim słynnym „Bogu urojonym”, stwierdzając, że nie mamy żadnego prawa przypuszczać, iż jakieś pozanaukowe metody pomogą nam lepiej zrozumieć rzeczywistość – skoro religia miałaby być uprzywilejowana jako ostateczne źródło wiedzy na temat niektórych z obszarów naszej egzystencji, warto zapytać dlaczego akurat ta religia i dlaczego religia w ogóle, a nie na przykład: astrologia? Prawdą jest, pisze Dawkins, że na niektóre pytania nauka nie może dać odpowiedzi, ale też niektóre pytania same w sobie na odpowiedź nie zasługują, bo po prostu nie mają sensu. Pytaniem takim byłoby między innymi: „Jakiego koloru jest abstrakcja?” czy „Dlaczego jednorożce są puste w środku?”. Tylko to, że możemy skonstruować jakieś pytanie zgodnie z gramatycznymi regułami języka, nie oznacza jednocześnie, że pytanie to będzie sensowne. W „Bogu urojonym” znajdujemy jeszcze jeden ważny argument za odrzuceniem NOMA, autor wskazuje, że logika autonomicznych magisteriów działa tylko w jedną stronę – o ile nauka, jako zajmująca się rzeczywistością empiryczną – nie może wypowiadać się na tematy poza empiryczne, tak magisterium religii może pomijać ten zakaz i udzielać głosu w sferze zarówno empirii jak i idei. Dawkins pokazuje to na przykładzie Boga – jeśli zdefiniujemy go jako „istotę nadnaturalną wpływającą na nasz świat poprzez cuda (czyli czasowe pogwałcenia praw przyrody)” to postulat NOMA staje się bezpodstawny, bo istnienie takiej nadnaturalnej inteligencji staje się teorią naukową – wkraczającą w empirie, którą zajmuje się, jak wcześniej napisaliśmy, nauka. Dawkins pomysł i popularność NOMA wyjaśnia krótko: „NOMA jest popularna gdyż dowodów na rzecz prawdziwości Hipotezy Boga nie ma. Gdyby tylko jakieś, choćby najsłabsze, się pojawiły, różni propagatorzy religii bez chwili wahania wyrzuciliby całą NOMĘ przez okno”.

Dawkins zdając sobie z tego sprawę, czy też nie, ogłaszając swoją krytykę NOMA zajmuje stanowisko w starym problemie filozoficznym, który można określić jako problem „linii demarkacyjnej” – czyli sprawy odgraniczenia nauki od metafizyki, za czym opowiadali się przedstawiciele nurtu filozoficznego zwanego „pozytywizmem”. Kołakowski w „Filozofii pozytywistycznej” charakteryzuje ten nurt, jako oparty na czterech epistemologicznych regułach:
1. Regule fenomenalizmu – mówiącej, że „nie ma różnicy realnej między „istotą” a zjawiskiem”. Co eliminuje z dyskursu naukowego wszelkie metafizyczne spekulacje (np. o „istotę życia”) które mają czysto „werbalny charakter”. I narzuca na badacza rejestracje tylko tego co realnie ujawnia się w doświadczeniu (bezsensowne stają się wtedy pytania o duszę).
2. Regule nominalizmu – czyli „zakazie przypuszczania, by jakakolwiek wiedza formułowana w terminach ogólnych miała w rzeczywistości inne odpowiedniki aniżeli jednostkowe przedmioty konkretne”. Jest to uwaga przypominająca nam, że idealizacje które tworzymy w naszym umyśle (np. idealizacje matematyczne) są jedynie pewnymi narzędziami dzięki którym poznajemy świat, lecz które same – w świecie nie istnieją. Reguła nominalizmu napomina, aby nie wprowadzać do naszego poznania bytów których nie możemy poznać empirycznie.
3. Reguła „przecząca wartości poznawczej sądów oceniających i wypowiedzi normatywnych” – mówi ona o tym, że nie możemy na podstawie doświadczenia stwierdzić o nakazie lub zakazie robienia czegoś. Gdyż z samych zjawisk nie możemy wywnioskować że są one dobre, złe, piękne czy brzydkie. Reguła ta jest znana w filozofii jako „gilotyna Hume’a” .
4. Ostatnią i chyba najważniejszą regułą, jest „jedność metody wiedzy” – czyli pogląd, że sposób zdobywania wiedzy wartościowej jest taki sam dla wszystkich dziedzin nauki. Jedyną więc metodą, która powinna być stosowana w poznawaniu rzeczywistości jest empiryzm – a wszystkie nauki powinny zostać zredukowane do nauk fizycznych.

Ten zestaw reguł skutkował odrzuceniem metafizyki, jako wiedzy niepewnej; jak to wyraził H. Taine opisując spekulacje metafizyków: „Zbudowano naukę, która jest tylko nauką słów (…) odsuńmy na bok słowa, badajmy zjawiska, tylko one bowiem istnieją naprawdę”. Magisterium religii/ metafizyki, jako bezwartościowe powinno być więc odrzucone. Problem pozytywizmu polegał na tym, że stawiając takie a nie inne wymagania nauce, sam wplątał się w metafizykę. Czy któraś z tych zasad bazowała na empirii? Problem ten postanowił naprawić, wyrosły na gruzach pozytywizmu – neopozytywizm. Neopozytywiści również sprowadzili wszystko do doświadczenia, a za niezbędną technikę wiedzo-twórczą uważali metodę logiczno- matematyczną, tym samym redukując rolę filozofii do nauki zajmującej się analizą logiczną zdań. Metafizykę odrzucali jako dziedzinę produkującą niesprawdzalne i nieweryfikowalne tezy. Jak napisał jeden z czołowych przedstawicieli tego nurtu R. Carnap: „zdania metafizyczne – tak jak wiersze liryczne – pełnią jedynie funkcje ekspresywną, nie pełnią natomiast funkcji asertywnej. Zdania metafizyczne nie są prawdziwe ani fałszywe, ponieważ niczego nie stwierdzają, nie zawierają wiedzy ani błędu (…) Mają natomiast – tak jak śmiech, liryka, muzyka – wartość ekspresywną. Wyrażają nie tyle chwilowe uczucia, ile trwałe dyspozycje emocjonalne i policyjne. Tak np. metafizyczny monizm może wyrażać poczucie harmonii życia, dualizm może wyrażać stan emocjonalny kogoś, kto życie traktuje jako odwieczną walkę”. Magisterium religii nie będzie wiedzo-twórcze gdyż wyraża subiektywne odczucia ludzi, niesprawdzalne empirycznie i nie dające nam informacji o świecie realnym (lecz mogące coś powiedzieć o świecie duchowym danej osoby – w sensie jej stanu psychicznego). Neopozytywizm nie ustrzegł się krytyki – zarzucano mu, że zawęża koncepcje doświadczenia, niszczy filozofię redukując ją do metody badawczej, a co najważniejsze, że sam jest stanowiskiem metafizycznym gdyż jego postulatów (podobnie jak reguł pozytywizmu) również nie daje się sprowadzić do zdań obserwacyjnych. Słynny filozof i metodolog brytyjski Karl Popper upatrzył błąd neopozytywistów w proponowanej przez nich metodzie wyprowadzania wniosków – indukcji. Wnioskowanie indukcyjne było takim, w którym ze zdań szczegółowych (bazujących na empirii) dochodzi się do ogólnych teorii naukowych. Problem w tym, że takie rozumowanie często prowadzi do błędnych wniosków, nawet pomimo prawdziwych danych wyjściowych. Alternatywą według Poppera, dla rozumowania indukcyjnego miał być „redukcjonizm krytyczny” czyli rozumowanie w którym najpierw tworzymy teorie, a dopiero później porównujemy z nią fakty empiryczne, jeżeli jakąś teorię nie będzie się dało skonfrontować z faktami znaczyć to będzie, że jest ona „nienaukowa”. W ten sposób Popper unikał błędu indukcjonistów którzy domagali się aby każdą teorie dało się wyprowadzić z empirii – lecz nie zauważali że w takim razie sama indukcja jest nie do udowodnienia. Pomimo iż Popper sprytnie obszedł postulat empiryzmu, nie zauważył, że jego „krytyczny redukcjonizm” nie spełnia swoich własnych warunków (nie był on falsyfikowany – jego poprawności nie dało się empirycznie potwierdzić). I tak granica pomiędzy nauką a metafizyką znów się rozmyła.

Konflikt między tymi dwoma magisteriami nie ogranicza się jedynie do czasów działania pozytywistów, a ciągnie się już od starożytności. U Diogenesa Laertiosa możemy przeczytać że Diogenes z Synopy zarzucał Platonowi: „Stół i kielich widzę, stołowości i kielichowości natomiast w żaden sposób nie mogę dojrzeć” (w sensie istoty/ idei stołu) na co Platon miał odpowiedzieć:„Tak, bo masz oczy, którymi widzisz stół i kielich, ale nie masz rozumu, którym się widzi stołowość i kielichowość”. To które magisterium wiedzy lepiej wyjaśnia rzeczywistość, czy należy je traktować jako dwa autonomiczne byty, lub też nie ma między nimi żadnej różnicy – było problemem towarzyszącym filozofii już u jej początków, sprawa NOMA jest jedynie kontynuacją tego ponad dwutysięczno-letniego sporu.

Bibliografia:

1. „Filozofia pozytywistyczna” Leszek Kolakowski
2. „Filozofia Boga” Stanisław Kowalczyk
3. „Bóg urojony” Richard Dawkins
4. „Skała wieków: Nauka i religia w pełni życia” Stephen Jay Gould
5. „Żywoty i poglądy słynnych filozofów” Diogenes Laertios

Michał Wagner. Absolwent filozofii chrześcijańskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Obecnie magistrant filozofii i socjologii stosowanej i antropologii społecznej na Uniwersytecie Warszawskim.

1
  

About admin

Administrator
Bookmark the permalink.

One comment on “Czym jest NOMA?

  1. zeppelin on said:

    Polecam lekturę Stanisława Lema, opowiadanie „Non Serviam” w zbiorze „Wielkość urojona”, niebezpośrednio wprawdzie związane tematycznie z NOMA, ale stanowczo a propos, poza tym wspominając Stanisława Lema nigdy nie odżałuję tego, że idea zawarta w jego Golemie XIV, nie została przedstawiona, o ile wiem, Dawkinsowi . ” Samolubny Gen” jest przecież tak podobny do wykładu inauguracyjnego Golema ” sensem przekaźnika jest przekaz” itd.